

29.10.2011
Relacja Kuby z Kotuń Super Fast Race Edition IV: 29 października ATS został zaproszony na IV już edycję Kotuń Super Fast Edition. Wybraliśmy się w składzie: Dominik Jastrzębski, Adam Borkowski, Jakub Wiater oraz Weronika Wyszomirska. 3 stopnie powyżej zera oraz guma złapana przez Dominika w drodze na miejsce trochę popsuła nam nastroje. Po dotarciu grupowy objazd trasy, 5 min przerwy, start honorowy i strat ostry 0.6 km od “Biura Zawodów”. Niestety nie widziałem jak Dominik z Adamem popruli na początku, ponieważ zostałem z tyłu. Zwyciężył Adam przed Dominikiem i Powerkiem. W kategorii kobiet wygrała Weronika Wyszomirska przed Anią Świtalską. Nagrody i dyplomy pierwsza klasa. Po wyścigu każdy mógł sobie upiec kiełbaskę i pogadać o sezonie. Podsumowując: organizacja na najwyższym poziomie (fajnie poczuć się jak na zawodach ProTour), trasa bardzo wymagająca i dokładnie oznaczona (ukłony w stronę p. Grzegorza Wierzbickiego i całej ekipy Leniwców), no i oczywiście wspaniała atmosfera i choinka z rowerów. Już nie mogę doczekać się kolejnej edycji.
9-10-2011
Tradycyjnie odbył się sprinterski wyścig na zakończenie sezonu. Odbyło się bez niespodzianek, wygrał Dominik przed Adamem, Karolem Łęczyckim, Maćkiem Kozłowski i Kubą Wiatrem.
Jak będzie w przyszłym sezonie? Tego się przekonamy.
2-10-2011
2 miejsce Adama Borkowskiego w kat. Open oraz 2 Maćka Karasińskiego kat. + 40 lat. Rzutem na taśmę wygrał Bartek Myć, kolejno Adam, Mikołaj z Białorusi, Powerek, kolega mniej znany, Krzysiek Biarda, Piotrek... plus reszta... ATS reprezentowali również Karol Łęczycki, Karol Karasiński i Dominik który miał defekt roweru na 5 okrążeniu, a jechał w 4-osobowej ucieczce...
zdjęcia
29-09-2011

7-09-2011

7-09-2011
Dzięki inicjatywie pana Jacka Tomkiewicza od jakiegoś czasu zawodnicy ATAS TEAM SIEDLCE biorą udział w imprezach o nazwie „Szybkie czwartki” rozgrywanej w okolicach Mińska Mazowieckiego. Trasa liczy niespełna 40km, znajduje się na niej 8 lotnych finiszów punktowanych odpowiedni 5,4,3,2,1 pkt za 1,2,3,4,5 miejsce. Zawodnicy ATS pokazali się z bardzo dobrej strony na rozgrywanych tam pojedynkach sprinterskich. Pomimo wysokiego poziomu , bardzo często udaje im się zajmować czołowe pozycje i dominują w tabeli podsumowującej cały cykl. Dzięki dobrej taktyce i jeździe zespołowej z każdych zawodów wychodzą z miejscem na podium.
Z najlepszej strony jako sprinter pokazał się Dominik Jastrzębski który wygrał wszystkie swoje starty. Dzielnie sobie radził Adam Borkowski, również wygrywał wielokrotnie starcia na kreskę. Maciek Kozłowski jeździł po swojemu, skakał, kombinował, podczas jednego czwartku zabłysnął tworząc solowe udane ucieczki. Karol i Kuba zawsze walczyli do końca, byli niezastąpieni w tworzeniu pociągu ATS.
16-08-2011
15 sierpnia drużyna ATS stawiła się na starcie bardzo ciekawego wyścigu odbywanego w Mińsku Mazowieckim , a mianowicie Kryterium Uliczne im. Feliksa Rawskiego. Obsada wyścigu była bardzo mocna, pojawili się zawodnicyzawodowej Legii, Wkk oraz Olsh Teamu, mimo to ATS nie dał za wygraną. Młodzi zawodnicy rozgromili przeciwników ze swojej kategorii zajmując całe podium. Od początku kontrolowali wyścig, wygrana była tylko formalnością. Również wystartowali ponownie z Elitą pokazując się ze świetnej strony. Na podium tego dnia staneła również Laura Karasińska zajmując wysokie drugie miejsce. Oby więcej takich startów, gdzie ukazywana jest potęga ATLAS TEAM SIEDLCE.

26-07-2011

20-07-2011

20-07-2011
Adam Borkowski o Mińsku: Skład: Dominik, Maciek, Karol, ja. Do Cegłowa pojechaliśmy pociągami, stamtąd do Mińska rowerami, w międzyczasie wstąpiliśmy do sklepu podładować akumulatory. Potem czekaliśmy pod fontanną jakieś pół godziny na kolarzy z Mińska. Pojechaliśmy na trasę wyścigu, start nie był zbyt szybki, bardziej bezpieczny niż brawurowy. Tempo wyścigu oscylowało w granicach 40-45. Przed 2 zakrętem 2 kolarzy z Mińska spróbowało uciec, na zakręcie 90 stopni jechaliśmy ponad 50, za zakrętem usłyszeliśmy uderzenie. Na zakręcie zderzyli się dwaj młodzi kolarze z Mińska jadący na MTB. Potem ściganie wyglądało zazwyczaj tak: Maciek, Karol lub ktoś z Mińska rozprowadzał, a p. Jacek, Dominik i ja ścigaliśmy się na kreskę. Do ostatniej blachy byłem cały czas 2 albo 3, jednak przy ostatnim ściganiu młody chłopak z Mińska zaczął uciekać już 1km przed kreską, nie było komu gonić, na mnie zeszła więc czarna robota i na ostatnim ściganiu zdobyłem 4 pozycję.
2-07-2011
Adam Borkowski o wyścigu:
Wyścig w Parczewie, jedna z głównych imprez w naszym kalendarzu 2011. Przed startem było dosyć zimno, słońce też się nie chciało pokazać. Nasz start odbywał się z kategoriami młodzieżowymi PZKol i Mastersami powyżej 50 lat. Na początku staraliśmy się chować, tempo szło bardzo mocne. W dodatku cały czas ktoś skakał, próbował wyrwać się z grupy, jednak wszystkie te zapędy zostawały szybko tłumione. Niestety, mniej więcej na 30km ruszyła ucieczka, w której znaleźli się kolarze z dwóch najbardziej licznych Teamów na wyścigu, przez co jedynymi osobami, które chciały ich gonić byliśmy my. Gdy więc dawaliśmy zmianę, peleton jechał 40km/h, jak schodziliśmy, prędkość spadała nawet do 28km/h. W międzyczasie odjechało jeszcze parę osób. Dopiero na koniec, do prowadzenia przyłączyły się jeszcze 2 osoby, było nas więc razem 4. Tempo szło cały czas 40km/h, część peletonu została, najbardziej denerwowali Mastersi, którzy mimo to, że non-stop wozili się na kole, próbowali jeszcze nami zarządzać. Na finisz dojechała więc całkiem liczna grupa. Mi się udało zająć zafiniszować na 2 miejsce z peletonu. Jak się później okazało, zabrakło nam 25 sekund do 4-osobowej ucieczki. W kategorii zająłem 1 miejsce, Dominik 2.
Ogólnie wyścig bardzo udany. Bardzo dobra organizacja, oprócz tego, że były 2 różne regulaminy i przydziały do kategorii były bardzo pogmatwane.
Również w tym wyścigu wystartował Maciej Kozłowski i Mariusz Grzegrzółka na dystansie 123km. Mario załapał się w ucieczce i zajął 3 miejsce w swojej kategorii, Maciek przyjechał w peletonie ze stratą 4 sekund do 3 miejsca! Średnia z ich jazdy wyniosła aż 40km/h.
2-05-2011
Młodzi zawodnicy ATS Dominik Jastrzębski i Adam Borkowski po raz kolejny dominują! 7 maja wraz z Maćkiem Kozłowskim wystartowali w Pucharze Polskim w szosowych maratonach rowerowych. W kategorii MINI na 97 zawodników z przewagą 3 i pół minuty nad trzecim zawodnikiem wywalczyli pierwsze i drugie miejsce. Jest to niezmiernie wysokie osiągnięcie biorąc pod uwagę że był to ich pierwszy start w tak wielkiej imprezie, na dodatek w górach. Nieco bardziej doświadczony Maciek w swojej kategorii został sklasyfikowany tuż na podium. Po dwóch maratonach z cyklu Pucharu Polski obecnie zajmuje 26/633 open i 4/73 M2 szosa.

2-05-2011
Ubiegłe kryterium uliczne rozgrywane w Mińsku zrobiło na nas bardzo dobre wrażenie, więc postanowiliśmy wziąć w nim udział również w tym roku. Na starcie pojawiło się aż 8 naszych zawodników z różnych kategorii. Najpierw ścigała się Laura, która nie dość że wygrała w swojej kategorii, to jeszcze pokonała kilku chłopaków! Następnie w wyścigu wzięli udział Adam, Karol i Dominik, którzy zdeklasowali konkurencje zajmując 3 miejsca na podium w kategorii do lat 18. Dominik pierwsze, Adam drugie i Karol 3. W końcu przyszedł czas na start najliczniej obsadzonej kategorii. Wśród startujących byli zawodnicy między innymi OLSH Team i BDC, więc poziom był naprawdę wysoki. Mariuszowi zabrakło dosłownie 2 okrążeń, aby móc walczyć o miejsce na pudle. Maciek Karasiński jechał swoim tempem nie oglądając się na innych do samego końca. Maciek Kozłowski nie do końca wiedział czy będzie startował, przyjechał praktycznie prosto z maratonu w Trzebnicy i był ósmy. Był to również debiut Mateusza Szczygielskiego (9 pozycja), który zobaczył, jak wygląda prawdziwe ściganie. Michał Pęgowski zajął 6 miejsce przyjeżdżając w peletonie, cały czas ciągnął grupę i próbował uciekać ale tak mocna grupa nie chciała go puścić.

1-05-2011
30 kwietnia Maciej Kozłowski i Mateusz Wierzejski wystartowali w pierwszej edycji Pucharu Polski w maratonach szosowych na dystansie 270km. Było wszystko, bardzo urozmaicona trasa, odcinki niczym Flandria, kilka podjazdów nawet do 14%, wąskie zjazdy, silny wiatr kolarska atmosfera, banany i grochówka. Po kilku godzinach wysiłku pierwszy na metę z ATS, co było małym zaskoczeniem przyjechał Mateusz uzyskując czas 9:03:41. Tuż za nim ze stratą 0:04:33 Maciek. Zawodnicy zajęli odpowiednio 8 i 9 miejsce w kategorii 18-30 lat. Oraz 35 i 36 open. W maratonie startowało łącznie około 600 osób. Zdjęcia z zawodów

30-04-2011
Początkowo miałem co do tego startu mieszane uczucia, raz, że to zawody MTB, dwa, że zaraz potem miał być wyścig w Mińsku, o wiele ważniejszy dla nas. Ale gdy dowiedzieliśmy się, że w Mińsku będziemy mogli startować prawdopodobnie na dystans 8km, doszliśmy do wniosku, że jednak warto się pokazać na wyścigu w Siedlcach. Dzień przed startem pojechaliśmy w nocy na Gołoborz, poczyniliśmy odpowiednie ustawienia i z pozytywnym nastawieniem rozjechaliśmy się do domów. Następnego dnia zbiórka o 10:00 pod Atlasem, przyjechał też Hubert na rowerze pożyczonym od Dominika, a Dominik na rowerze Maćka. Wspólnie pojechaliśmy w stronę Składnicy Amunicji, w międzyczasie mijając zawodnika, który wykręcił najlepszy czas na całych zawodach. Na Gołoborzu zapisaliśmy się, zapłaciliśmy wpisowe i spotkaliśmy Krystiana, także startującego w naszej kategorii. Pojechaliśmy zobaczyć trasę. Pierwsze wrażenie: płasko, prosto, łatwizna. Jednak drugi kilometr pętli obfitował w liczne podjazdy, zakręty i chwilami piach. Ostatnia część trasy też nie była łatwa. Bardzo stromy, króciutki podjazd i najbardziej trzęsący płaski teren po jakim jeździłem. Ogólnie patrząc: było się z czym zmierzyć. Przed startem przywitaliśmy się jeszcze ze znajomymi kolarzami, atmosfera była bardzo przyjemna. Po paru startach młodszych grup wiekowych, przyszedł czas na nasz wyścig: kategorie: 15-16lat, 17-18 lat, 35-45 lat i powyżej 45 lat. Zapowiadała się więc bardzo ciekawa rywalizacja, startowało naprawdę sporo osób. Od startu od razu poszło bardzo mocne tempo. Nie mam w góralu licznika, ale czuć było, że jest ogień. Przez 1/3 pierwszego kółka nie mogłem się wpiąć w SPD, za to potem nie wypiąłem się już przez cały wyścig. Najpierw prowadził p. Paweł, potem p. Grzesiek, na pierwszym okrążeniu wskoczyliśmy już na 2-3 pozycję, którą utrzymaliśmy do końca wyścigu. Przewaga p. Grzegorza cały czas utrzymywała się na poziomie ponad 20-30 sekund. W czasie wyścigu łańcuch przeskakiwał mi na środkowej tarczy, czyli przez prawie cały czas jazdy, Dominik też miał problemy techniczne, coś wkręciło się w kasetę i nie mógł jechać na 3 najmniejszych koronkach. Od połowy drugiego okrążenia, ja wyszedłem na zmianę i jechaliśmy tak do połowy 5-ego kółka, kiedy Dominik wyprzedził mnie i utrzymał do mety kolosalną przewagę 3 sekund. Po wyścigu przez minutę słyszałem tylko tekst: dobrze jest, nie żyję. Powiem, że ja też byłem w stanie przedagonalnym. Najbardziej czułem zmęczenie płuc. Chwilę ochłonęliśmy, zjedliśmy po batonie i pojechaliśmy do sklepu po dwulitrową Colę, aby szybko uzupełnić stracony cukier. W międzyczasie zauważyłem, że w trakcie wyścigu sztyca opuściła mi się o jakieś 4cm, w dodatku siodełko zadarło się czubem do góry. Jeżeli chodzi więc o nasz sprzęt: istna masakra. Jednak nie miało to już większego znaczenia, gdyż wiedzieliśmy, że pojechaliśmy naprawdę dobrze, pokonaliśmy kogo trzeba, zajęliśmy super miejsca. Potem odbył się jeszcze wyścig kategorii 19-23 z 24-34. Startował w nim Piotrek, wykręcił 4 miejsce w swojej kategorii. Największym zaskoczeniem było miejsce 1. Ten zawodnik miał naprawdę formę godną pozazdroszczenia. Po wykręceniu świetnego czasu nie wydawał się nawet zmęczony, jakby to był normalny trening. Po zakończeniu wszystkich wyścigów zjedliśmy jeszcze kiełbaski. Potem było wręczenie nagród( dyplomy i puchary): ku wielkiemu zaskoczeniu nagrody wręczał sam Apoloniusz Tajner. Następnie tombola, każdy wylosował jakiś rowerowy drobiazg.
Podsumowując: wyścig okazał się bardzo udany, nie żałuję, że wystartowałem, naprawdę, warto było przyjechać. Jedyne do czego można się było przyczepić to to, że to wyścig MTB, a nie ukochana szosa.
Adam Borkowski
Wyniki:
Dominik 1 miejsce kat. 17-18, 4 czas open
Adam: 2 miejsce kat. 17-18, 5 czas open
Piotrek: 4 miejsce kat. 19-23
zdjęcia z zawodów - Jacek Garwolinski
zdjęcia z zawodów - Krzysztof Biarda
26-04-2011
30.04.2011 - Trzebnica, Puchar Polski w Maratonach szosowych - 270km, Maciek Kozłowski, Mateusz Wierzejski
Family Cup Siedlce - cała reszta, kto tylko może i chce
2.05.2011 - Kryterium uliczne w Mińsku Maz.
7.05.2011 - Radków, Puchar Polski w Maratonach szosowych. Adam i Dominik 65km, Maciek Kozłowski 195km.
15.05.2011 - kryterium uliczne Garwolin
20-22.05.2011 - Poznań, Akademickie Mistrzostwa Polski w kolarstwie górskim - Piotrek i Maciek plus Grzesiek z Powerkiem z Leniwców
22.05.2011 - wyścig parami na czas, Garwolin. Adam z Dominikiem plus reszta teamu szukająca par
28.05.2011 - Leszno, Puchar Polski w Maratonach szosowych - 230km, Maciek Kozłowski plus ktoś chętny
28-29.05.2011 - Garwolin, wyścig dookoła powiatu
25-04-2011
9:00 Atlas, od razu przykra sytuacja, której nie mam zamiaru komentować, tym bardziej, że są jeszcze święta. Wyjechaliśmy w 7 osób (Michał, Mateusz Wierzejski, Dominik, Karol K., Karol Ł., Kuba i ja) z chęcią przejechania trasy na Stoczek Łukowski. Jeszcze przed wyjazdem z Siedlec Mateusz nadał mocne tempo, Karol K. postanowił więc zostać w Siedlcach. Potem szły dosyć mocne zmiany, niezapowiedziana blacha na Przywory, oczywiście ja akurat byłem na prowadzeniu. W Domanicach odłączył się Mateusz, gdyż chciał jeszcze dzisiaj jechać do Warszawy. Następna blacha na Olszyc Folwark, niewiele brakowało, a wygrałby Karol, który zaatakował cichaczem. Blachę wygrał jednak Dominik, ja byłem drugi. Dalej znowu jazda na zmiany i blacha na Zabiele. Wynik jak ostatnio. W Stoczku trafiliśmy na koniec mszy, przez co musieliśmy się przebijać przez gąszcz samochodów. W Toczyskach bufet, a w Rosach na zakręcie, z samochodu wyskoczyło ze 4 chłopa, trochę nas oblali. Tam też z mojej winy niewiele brakowało, a wjechałbym w rower Dominika, na szczęście nic się nie stało. W Folwarku jakieś dzieci rzucały w nas torebkami z wodą, chyba jednak nikt nie dostał. Tam też niewiele brakowało do wypadku, Kuba za szeroko schodził ze zmiany, akurat ze sporą prędkością wyprzedzał nas samochód, na szczęście kierowca dobrze zareagował i skończył manewr jadąc dwoma kołami po poboczu. Dalej blacha na Domanice, Michał rozprowadzał, Dominik za nim, ja za Dominikiem. W czasie sprintu udało mi się usiąść na koło Dominikowi, wyprzedzić jednak nie miałem siły. Pod Lipniak Michał postanowił, że nie zejdzie poniżej 40, chyba nawet się udało. Na Wołyńce i Rakowiec się nie ścigaliśmy, za to Dominik z Michałem przysprintowali na zjeździe w Rakowcu. Wiadukt spokojnie, Nowotka delikatny sprint.
Adam Borkowski
24-04-2011
Michał po treningu:
Dzięki chłopaki za jazdę. Grono elitarne jak i solidne. Zrobiliśmy sobie eleganckie tapu tapu, ja poskakałem, chłopaki też dwa razy ze mną. Czerpiąc z włoskich tradycji po treningu kawka w plenerze :D

23-04-2011
Pomysł przejechania tej trasy zrodził się już w tamtym roku. Legendarne "górki" jak na naszą okolicę zaostrzały apetyt, jednak dopiero w teraz zebrała się odpowiednia ekipa, żeby móc przejechać tą trasę w jakimś sensowym czasie.
Ruszyliśmy w 7. Przed Sokołowem Michał dał sobie spokój, w sumie jeśli miałby się zarzynać kolejne 3h to mu się nie dziwię. Po jakiś 60km Mateusza dopadł kryzys do tego problemy z przerzutką. Jakoś doturlaliśmy się do sklepu w miejscowości Kózki, niestety nie udało się przywrócić Mateusza do życia i postanowił odpocząć u koleżanki w Sarnakach. Ledwo zdarzyliśmy ruszyć i słyszymy pssss. Maciek władował się w dziurę i załatwił obie dętki. Po wymianie pogoń za jakimś nieznajomym kolarzem tak, żeby nogi nie zamulić zbytnio. I takim oto sposobem dotarliśmy do Łosic, skąd poszła już rura jak na wyścigu. Ze średniej 32 na odcinku jakiś 30-35km podkręciliśmy do ponad 34. Poczekaliśmy chwilę na Maćka na przystanku , pogadaliśmy i każdy pojechał w swoją stronę.
Dominik Jastrzębski

21-04-2011
Pierwszy świąteczny trening. Byliśmy umówieni na 12 pod Atlasem. Zjawiło się zapowiedziane 7 osób czyli: Mario, Maciek, Michał, Adam, Kuba , Karol i ja. Oczywiście żeby nie było nudno , to przy przerzucaniu urwałem linkę, na szczęście sklep był niedaleko , więc trening mnie nie ominął. Tylko wyjechaliśmy z Siedlec do miejscowości Rakowiec i pierwszy strzał Maria. Trochę się porwało. Rzut oka do tyłu i połowa została tak z 100-150m, więc postanowiliśmy trochę pouciekać. Pod Wołyńce mocno pociągną Adam , dalej moja zmiana do Lipniaka, potem znów Mario i za chwilę dzwoni Maciek, żebyśmy poczekali. Przed Przyworami grupa się zjechała i była umówiona blacha. Niestety Mario złapał gumę, dzięki czemu wpadłem jako 1, za mną z niedużą stratą Adam. Szybka wymiana dętko i dalej w drogę. Na kolejne ataki długo nie trzeba było czekać. Przed Olszycami pociągną Adam potem chyba Michał i znów uformowała się ucieczka, tym razem bez Karola. I takim składem ciągnęliśmy do samego Stoczka. Tempo zabójcze Cały czas powyżej 40, ale jechało się bardzo dobrze i jakoś lekko ? W Stoczku zaczekaliśmy na resztę i dalej w trasę. Potem w miarę spokojnie , aż do Domanic, gdzie była umówiona następna blacha. Czarowanie rodem z wyścigów. Na szczęście Kuba rozkręcił trochę towarzystwo, potem chyba Maciek i Adam, dzięki któremu wygrałem. Było ciężko bo się przeliczyliśmy i musiałem finiszować ok. 500m. Ale jakoś wygrałem o grubość opony. Końcówka też mocna. Za Przyworami pociągną Adam, potem Maciek zaczął czarować, aż w końcu na Lipniaku Mario załatwił sprawę zostawiając połowę grupy z tyłu. I znów poświęcenie Adama, sprint i jakimś cudem wygrana. Oj było już ciężko. Oderwaliśmy się znowu i za jakieś 2km atak Adama pod wiadukt, już myślałem że nie dojadę do niego. I ostatni sprint pod Nowotkę, który bezapelacyjnie wygrał Mario. Uff ale się rozpisałem...
Dominik Jastrzębski

17-04-2011
Wyniki:
1: Adam Borkowski 14:59:95 - REKORD TRASY !!!
2. Dominik Jastrzębski 15:01:02 - przegrał o sekundę i 7 setnych
3. Michał Pęgowski 15:41:58 - ubiegłoroczny zwycięzca uległ słono młodym
4. Karol z Pruszyna 16:21:45 - największa niespodzianka
5. Maciej Karasiński 16:21:68 - widać że "inwalida" też daje radę
6. Maciej Kozłowski 16:50:49- największy przegrany, włoskie góry lepiej mi odpowiadały niż jazda pod wiatr
7. Jakub Wiater 17:05:87 - poprawił wynik o ponad 2 minuty z ubiegłego roku
8. Mateusz Szczygielski 17:52:54 - pierwsza czasówka, będzie co poprawiać na przyszłość
9. Maks Kozak 20:24:33 - pierwsza jazda w życiu na szosie i od razu start na czasówce
10. Anna Świtalska 21:28:99 - wygrała w swojej kategorii
11. Laura Karasińska 22:27:35 - najmłodsza uczestniczka w historii naszych czasówek
Podsumowując, większość ze startujących odniosła większe, mniejsze indywidualne sukcesy. Ja z Michałem chyba za bardzo się nie popisaliśmy ale przyjdzie okazja kiedyś się zrewanżować choć nie ukrywam że nie potrafię jeździć czasówek i Karol w adidaskach na różowym rowerze jest w stanie podobnie pojechać bez treningu xD najbardziej zaskoczył mnie Karol z Pruszyna tak dobrym wynikiem. Obstawiałem zwycięstwo Dominika przed Michałem, ale Adam po cichu zrobił swoje, wg mnie sprawiedliwie bo najciężej przepracował zimę, należało mu się zwycięstwo reszta stawki bez większych niespodzianek. Gratuluję serdecznie wszystkim sportowej postawy i walki o każdą setną sekundy
Maciej Kozłowski
10-04-2011
20-03-2011

16-03-2011
07-02-2011
Włochy:
Maciek wybrał się na długi samotny trening w kierunku Neapolu zdobyć słynny wulkan Wezuwiusz. Trzynastokilometrowy podjazd znany choćby z wyścigów Giro d'Italia został zaliczony. Wyprawa bardzo się udała. Około 150km, ponad 3000m przewyższeń. Zdjęcia z treningu pod poniższym linkiem:
Wezuwiusz


31-01-2011
Przygotowania do nowego sezonu wśród członków Atlas Teamu idą pełną parą. Wbrew pozorom nie tylko Maciek szykuje formę na 2011 rok. Adam prawie codziennie zmaga się z mrozem i oblodzonymi drogami oraz niezrozumieniem kolegów :D . Michał , Dominik i Karol "torturują" się na trenażerach , Maciek z Piotrkiem śmigają po lasach na nartach. Coś czuję , że w tym sezonie będzie się działo ! Ponad to kilku nowych zawodników zadeklarowało się, że będzie przyjeżdżało pod Atlas, co z tego wyjdzie zobaczymy. Pozostaje tylko życzyć sobie , żeby zima szybko się skończyła !

30-01-2011
Ze względu na śnieżną zimę w Polsce Maciek postanowił spędzić ten okres w południowej słonecznej Italii przygotowując się do startów w zbliżającym się sezonie. Od 1 października 2010 do 21 lutego 2011 trenuje na górzystych trasach Giro d'Italia. Co więcej stara się przeplatać treningi grając w hiszpańsko-włoską piłkę, biegając a w deszczowe dni ćwiczeniami pod dachem. Jakie będą tego rezultaty przekonamy się niebawem.
